Lody mają w sobie coś magicznego. Dla mnie to nie tylko smak, ale też wspomnienie dzieciństwa i wyjść z mamą na lody włoskie. Wtedy nikt nie zastanawiał się nad temperaturą mieszanki, jej konsystencją ani tym, dlaczego jedne lody są idealnie kremowe, a inne szybko topnieją. Liczył się smak i ten moment, gdy z maszyny pojawiała się wysoka, zakręcona porcja.
Tefal Freezi obudził we mnie te wspomnienia, ale postawił też bardziej praktyczne pytanie: czy domowa maszyna do lodów naprawdę przygotuje kremowe lody włoskie zbliżone konsystencją do tych z dobrej lodziarni? I czy urządzenie z własnym systemem chłodzenia to sprzęt, którego używa się regularnie, czy raczej kolejny duży kombajn, który po kilku eksperymentach ląduje w szafce.
Spis treści
Największy sens Tefal Freezi ma dla osób, które chcą przygotowywać domowe lody częściej niż kilka razy w roku, zależy im na kontroli składu albo po prostu lubią eksperymentować ze smakami. Ważne jest jednak coś jeszcze: to nie jest prosta maszynka wymagająca wcześniejszego mrożenia misy. Urządzenie samodzielnie chłodzi i miesza bazę, a gotowy deser dozuje się bezpośrednio do kubka lub wafelka. Obsługuje przy tym kilka rodzajów mrożonych deserów i napojów, dlatego w testach sprawdzałem nie tylko klasyczne receptury śmietankowe, ale również mieszanki owocowe i napoje na bazie soku.
W tej recenzji zebrałem Tefal Freezi i opinie oparte na moich własnych testach oraz pomiarach: rzeczywistego czasu przygotowania, temperatury gotowych lodów, głośności pracy i zużycia energii. Konsystencję oceniałem bezpośrednio po zakończeniu programu oraz po kilku, kilkunastu i kilkudziesięciu minutach, a łatwość czyszczenia sprawdzałem po bazie śmietankowej i po owocowym slushy. Każdą ocenę opieram więc na realnym przygotowywaniu deserów i własnych recepturach, a nie na funkcjach z karty produktu.

Cena w dniu publikacji to 1749 zł (na dzień pisania recenzji 10.07.2026), co stawia ten model w górnym segmencie maszyn do lodów z wbudowanym chłodzeniem. Wszystkie uwagi odnoszą się do testowanego modelu IG803AE0.
Tefal Freezi (IG803AE0) – najważniejsze dane techniczne
Zanim przejdę do testów, zostawiam komplet parametrów w jednym miejscu. To punkt odniesienia, do którego wracam przy ocenie kolejnych funkcji.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Model | IG803AE0 |
| Moc | 200 W |
| Pojemność | 1,4 l |
| Szacowana ilość lodów | ok. 1 l |
| Szacowana ilość napojów mrożonych | do 1,4 l |
| Liczba programów automatycznych | 5 |
| Programy | lody włoskie, mrożony jogurt, slushy, koktajl mrożony, milkshake |
| Wbudowane chłodzenie | tak – bez wcześniejszego mrożenia misy |
| Czas przygotowania | ok. 15-30 minut, zależnie od programu |
| Automatyczne wykrywanie konsystencji | tak |
| Funkcja mieszania | tak |
| Funkcja mrożenia/chłodzenia | tak |
| Program czyszczenia/płukania | tak |
| Elementy do zmywarki | część demontowanych elementów |
| Wymiary | 16,3 x 40,8 x 42,9 cm |
| Waga | 10,15 kg |
Z tej tabeli warto zapamiętać kilka rzeczy: własny system chłodzenia bez mrożenia misy, pięć automatycznych programów oraz masę przekraczającą 10 kg. To one w największym stopniu decydują o tym, jak wygląda codzienna praca z tym urządzeniem – od miejsca na blacie po czas potrzebny na pierwszą porcję lodów. Resztę parametrów rozwijam w kolejnych sekcjach, pokazując, jak przekładają się na praktykę.

Design i jakość wykonania
Tefal Freezi wyróżnia się nowoczesnym, stonowanym wyglądem. Jasna, kremowa obudowa ma matowe wykończenie, dzięki czemu urządzenie nie wygląda jak typowy sprzęt gastronomiczny. Zaokrąglone krawędzie i prosty panel dobrze wpisują się we wzornictwo współczesnego AGD.
Maszyna jest stosunkowo wąska, ale jednocześnie wysoka i dość głęboka. Przy wadze ponad 10 kg najlepiej znaleźć dla niej stałe miejsce na blacie – częste wyjmowanie z szafki bywa niewygodne. Duża masa ma jednak zaletę: urządzenie stoi stabilnie i nie przesuwa się podczas pracy.

Jakość wykonania oceniam bardzo dobrze. Elementy są starannie spasowane, nie widać nierównych szczelin ani przypadkowych luzów, a cała konstrukcja sprawia wrażenie solidnej. Przezroczysty, błyszczący pojemnik otaczający bęben pozwala na bieżąco obserwować, jak zmienia się konsystencja mieszanki podczas chłodzenia i mieszania.
Dobrze wykonane są też elementy mające kontakt z lodami i napojami. Mieszadło jest odpowiednio sztywne i po prawidłowym zamontowaniu pracuje stabilnie, a mechanizm dozowania działa płynnie – duży uchwyt pozwala wygodnie kontrolować ilość wydawanego deseru.

Pod dozownikiem znajduje się wyjmowana tacka ociekowa, która zbiera pojedyncze krople i ogranicza zabrudzenie blatu. Panel jest prosty i czytelny, każdy program ma osobny przycisk, więc obsługa nie wymaga zaglądania do instrukcji.


Dwa detale zasługują na osobny komentarz. Pojemnik na masę mocowany jest połączonym mechanizmem blokującym, którego punkt zamknięcia oznaczono tylko po jednej stronie. Oba elementy pracują wspólnie i teoretycznie da się zablokować pojemnik jedną ręką, ale mechanizm stawia wyczuwalny opór, więc w praktyce wygodniej docisnąć go równomiernie obiema rękami. Z kolei dźwignia dozownika początkowo budzi obawy – wizualnie wygląda na element lekko zamocowany do plastikowego pojemnika. W praktyce to złudzenie optyczne: dźwignia jest osadzona pewnie, nie ma luzów i nawet przy wielokrotnym dozowaniu gęstszej masy pozostaje stabilna.

Jak działa Tefal Freezi i ile czasu robią się lody?
Tefal Freezi prowadzi użytkownika licznymi sygnałami dźwiękowymi. Informuje między innymi o zakończeniu programu i o osiągnięciu konsystencji, przy której lody, slushy czy inny deser można już podawać. Przy slushy automatycznie dobrany czas sprawdził się dobrze – po sygnale mrożony napój miał odpowiednią strukturę.
Nieco inaczej wyglądało to przy lodach włoskich. W moich testach maszyna sygnalizowała gotowość po około 20 minutach. Lody rzeczywiście dało się już wtedy nalać, ale pozostawienie masy w pracującym urządzeniu przez dodatkowe 10 minut wyraźnie poprawiało efekt. Po łącznie około 30 minutach lody były bardziej kremowe, puszyste i gęstsze, a po nałożeniu wolniej się topiły.

Wynika to ze sposobu działania maszyny. Tefal Freezi nie tylko stopniowo schładza mieszankę, ale przez cały czas ją miesza. Ogranicza w ten sposób powstawanie dużych kryształków lodu i jednocześnie napowietrza masę, co wpływa na jej lekkość i puszystość. Zbyt wcześnie wydane lody miały bardziej płynną konsystencję, natomiast dodatkowe mieszanie pozwalało zbliżyć się do dobrze przygotowanych lodów z lodziarni.
Nie oznacza to, że każdy przepis wymaga dokładnie 30 minut. Końcowa konsystencja zależy od temperatury początkowej mieszanki, jej objętości oraz proporcji mleka, śmietanki, cukrów i składników stabilizujących. W praktyce sygnał dźwiękowy warto traktować jako informację, że deser jest gotowy do podania, ale przed wyłączeniem urządzenia ocenić jego wygląd i gęstość. Przy lodach włoskich dodatkowe kilka lub kilkanaście minut potrafi zauważalnie poprawić rezultat.
Lody włoskie z Tefal Freezi – gotowa mieszanka czy własna baza?
Lody włoskie przygotowałem z dwóch różnych mieszanek. Pierwszą był gotowy proszek kupiony w hurtowni zaopatrującej lodziarnie. Drugą bazę zrobiłem samodzielnie z mleka, śmietanki, mleka w proszku, cukru, glukozy spożywczej oraz niewielkiej ilości gumy guar i gumy ksantanowej.
Gotowa mieszanka pozwoliła uzyskać smak i konsystencję praktycznie identyczne jak w klasycznej lodziarni. W bezpośrednim porównaniu trudno byłoby odróżnić te lody od popularnych lodów włoskich z automatu – były lekkie, puszyste i bardzo zbliżone do produktu komercyjnego.
Obie mieszanki trafiały do maszyny schłodzone. Bazę z gotowego proszku przechowywałem wcześniej przez około 2 godziny w lodówce, a własną recepturę przygotowałem z zimnych składników wyjętych bezpośrednio z lodówki. Warunki początkowe były więc zbliżone, choć nie identyczne, a niższa temperatura startowa skraca czas dochodzenia do właściwej konsystencji.
Pod względem trwałości lepiej wypadła jednak własna baza. Lody były bardziej stabilne, dłużej zachowywały jednolitą i kremową strukturę oraz wolniej traciły konsystencję. Własny przepis dawał też większą kontrolę nad smakiem, poziomem słodyczy i proporcjami. Wniosek z tego porównania jest prosty: Tefal Freezi dobrze radzi sobie zarówno z profesjonalnymi mieszankami w proszku, jak i z bazami przygotowanymi od podstaw – gotowy proszek to wybór dla oczekujących smaku niemal jak z lodziarni, a własna receptura daje kontrolę nad składem i, przynajmniej w moim teście, trwalszą konsystencję.
Sprawdziłem też, jak szybko gotowe lody się topią. Test przeprowadziłem na porcji z najwyższym ustawieniem mrożenia.
| Czas od nałożenia | Stan lodów włoskich |
|---|---|
| Po 5 minutach | Bez większych zmian – lody zachowywały kształt i właściwą konsystencję |
| Po 15 minutach | Wyraźne oznaki topnienia, zaczęła oddzielać się część płynna |
| Po 30 minutach | Lody praktycznie całkowicie roztopione |
Warto dodać kontekst warunków. Na zewnątrz panował upał dochodzący do około 40°C, jednak pomieszczenie chłodzone przenośnym klimatyzatorem utrzymywało temperaturę około 24°C. Takie otoczenie nadal mogło przyspieszać topnienie miękkich lodów, dlatego wynik traktuję jako praktyczny test w typowych letnich warunkach domowych, a nie laboratoryjny pomiar trwałości.


Slushy, milkshake i mrożony jogurt – inne programy w praktyce
Lody włoskie to tylko część możliwości. W testach sprawdziłem również slushy, milkshake oraz mrożony jogurt, bo to one pokazują, na ile Tefal Freezi bywa użyteczna poza jednym scenariuszem.
Slushy i napoje mrożone
Przy slushie automatycznie dobrany czas sprawdził się bez zastrzeżeń. Po sygnale dźwiękowym napój miał odpowiednią strukturę – był schłodzony i zmrożony w stopniu, jakiego oczekuje się od dobrego slushy. To jeden z prostszych sposobów wykorzystania maszyny, bo wystarczy wlać schłodzony sok lub gotową bazę i uruchomić program.

Milkshake z Tefal Freezi
Przygotowałem też domowy milkshake. Nie mam szerokiego porównania z podobnymi napojami z innych urządzeń, więc jako własny punkt odniesienia potraktowałem milkshake z McDonald’s. W moim odczuciu wersja z Freezi wypadła lepiej przede wszystkim pod względem konsystencji – napój był bardziej puszysty, lekki i jednolity, mniej wodnisty, z pełniejszą strukturą, która nie przypominała zwykłego zimnego koktajlu mlecznego.

Użyłem wyłącznie domowych składników, dzięki czemu sam dobrałem poziom słodyczy i intensywność smaku. Odpowiada za to najpewniej ten sam proces co przy lodach: jednoczesne schładzanie, mieszanie i napowietrzanie masy. Jeśli jednak zależy Ci głównie na szejkach i koktajlach, a nie na całym wachlarzu mrożonych deserów, do tego zadania wystarczy dobry blender do koktajli i smoothie – Freezi ma sens dopiero wtedy, gdy przygotowujesz też lody włoskie, slushy i mrożony jogurtu.
Mrożony skyr jagodowy – prawie jak lody
Bardzo dobrze sprawdził się pitny skyr o smaku jagodowym przygotowany na programie Frozen Yoghurt. Do maszyny wlałem dwa opakowania po 360 g, czyli łącznie 720 g schłodzonego skyru. Ze względu na naturalnie gęstą konsystencję produktu nie było potrzeby przygotowywania dodatkowej bazy ani dodawania mleka, śmietanki czy zagęstników.
Po zakończeniu programu powstał gęsty, kremowy deser, który konsystencją przypominał bardziej miękkie lody niż klasyczny mrożony jogurt. Nie były to typowe lody włoskie, dlatego najlepiej opisać ten efekt jako prawie lody – puszysty deser gotowy przy minimalnym nakładzie pracy. To jeden z najprostszych sposobów użycia Tefal Freezi: wystarczyło wlać schłodzony skyr i uruchomić program, bez odmierzania wielu składników i tworzenia własnej receptury.
Pomiary Tefal Freezi – głośność, temperatura i zużycie energii
Pomiary wykonałem na jednym egzemplarzu i w tych samych warunkach, korzystając z miernika poziomu hałasu, miernika energii oraz termometru optycznego. Dzięki temu wyniki da się odnieść do innego sprzętu testowanego tą samą metodą.
| Parametr | Wartość zmierzona |
|---|---|
| Głośność pracy | 60,6 dBA |
| Temperatura bębna (z zewnątrz) | około -0,5°C |
| Temperatura gotowych lodów włoskich | -5,6°C |
| Zużycie energii – slushy z płukaniem i myciem bębna | 0,046 kWh w 29 minut |
| Szczytowy pobór mocy | 456,9 W |
Pod kątem hałasu nic tu nie odstaje od normy dla tego typu sprzętu – 60,6 dBA to poziom pracującego, ale nienachalnego urządzenia kuchennego. Ciekawiej wygląda temperatura: przy bębnie schłodzonym z zewnątrz w okolice 0°C gotowe lody włoskie osiągały -5,6°C, co tłumaczy ich gęstą, kremową strukturę tuż po wydaniu.


Zużycie energii jest niskie – cały cykl slushy razem z płukaniem i myciem bębna zamknął się w 0,046 kWh w 29 minut przy szczytowym poborze 456,9 W. Przy okazji warto wiedzieć, jak czytać klasy energetyczne sprzętu AGD, bo to porządkuje ocenę kosztów użytkowania każdego urządzenia w kuchni.


Przyjmując cenę prądu na poziomie około 1,25 zł za kWh, przygotowanie dużej porcji lodów włoskich w Tefal Freezi to wydatek rzędu 55-60 groszy. Biorąc pod uwagę, że taka porcja wystarcza dla około 8-10 osób, koszt energii w przeliczeniu na jedną osobę jest bardzo niski – to argument, który przy regularnym robieniu lodów realnie czuć w portfelu.
Czyszczenie Tefal Freezi – ile trwa i co można myć w zmywarce
Czyszczenie jest proste, choć trochę czasochłonne, i zdecydowanie warto je robić dokładnie – zarówno po bazie śmietankowej, jak i po slushy.
U mnie czyszczenie wyglądało tak: po wydaniu całego zbiornika wlewam 0,5-1 l letniej wody i uruchamiam program Clean, który wstępnie przepłukuje wnętrze pojemnika. Następnie wylewam wodę przez dozwonik, dodaję odrobinę płynu do mycia naczyń, ponownie wlewam 0,5-1 l letniej wody i znów włączam program Clean. Po spuszczeniu wody rozbieram elementy i myję ręcznie miękką gąbką z płynem. Na koniec wlewam samą wodę, jeszcze raz uruchamiam program Clean, wylewam przez dozwonik i przecieram do sucha.
Po takim myciu nie czuć ani bazy śmietankowej, ani owocowego slushy – elementy zachowują neutralny zapach i wygląd, bez oznak zużycia.

Część demontowanych elementów można też myć w zmywarce. Zgodnie z instrukcją obejmuje to między innymi bęben, mieszadło, element dozujący, tackę na wodę i tackę ociekową, a także zdejmowane akcesoria.
Producent zaleca jednak najpierw uruchomić program płukania z maksymalnie 1 litrem ciepłej wody, a dopiero potem rozmontować urządzenie i dokładnie umyć wyjmowane części ręcznie albo w zmywarce.


Wady i zalety Tefal Freezi
Po pełnym teście lodów włoskich, slushy, milkshake i mrożonego jogurtu oraz własnych pomiarach widzę w tym sprzęcie spójny pomysł: jakość mrożonych deserów bez mrożenia misy i bez kombinowania, w zamian za rozmiar, masę i trochę cenę urządzenia. Dla jednych będzie to sprzęt do regularnego używania, dla innych okazjonalny gadżet. Poniżej zbieram to, co wypada najmocniej, i to, z czym trzeba się liczyć.
Zawartość zestawu Ocena: 10/10 Jakość wykonania Ocena: 10/10 Przydatność i użytkowanie Ocena: 9/10 Funkcjonalność Ocena: 10/10 Stosunek jakości do ceny Ocena: 9/10Zalety
Wady
Moja ocena
Na wady warto spojrzeć z właściwej perspektywy. To nie są niedoróbki, tylko konsekwencje przyjętych założeń. Rozmiar i masa wynikają z tego, że Tefal Freezi ma własny układ chłodzenia i nie wymaga wcześniejszego mrożenia misy – a to właśnie ta funkcja odpowiada za wygodę i powtarzalność. Podobnie czas przygotowania czy czasochłonne czyszczenie to cena za deser bliski lodziarnianemu, a nie efekt oszczędności. To sprzęt dla konkretnego odbiorcy, a nie urządzenie dla każdego.
Dla kogo jest Tefal Freezi, a dla kogo nie?
O sensie zakupu decyduje przede wszystkim to, jak często w domu przygotowuje się mrożone desery i ile miejsca można na stałe przeznaczyć na blacie. Poniższe zestawienie porządkuje, kiedy dopłata do maszyny z własnym chłodzeniem się broni, a kiedy większość jej atutów pozostanie niewykorzystana.
Tefal Freezi sprawdza się w sytuacji, gdy:
- domowe lody, slushy lub milkshake pojawiają się często, a nie kilka razy w roku;
- ważna jest kontrola składu i możliwość pracy na własnych recepturach;
- zależy na wygodzie bez wcześniejszego mrożenia misy i bez dodatkowego sprzętu;
- na blacie jest stałe miejsce dla urządzenia o masie ponad 10 kg;
- w planach jest korzystanie z kilku programów, a nie tylko jednego rodzaju deseru.
Trudniej ją polecić, gdy:
- lody robi się sporadycznie, a duże urządzenie większość czasu stałoby nieużywane;
- w kuchni brakuje miejsca na stałe ustawienie ciężkiej maszyny;
- priorytetem jest wyłącznie milkshake czy koktajl, do którego wystarczy blender;
- przeszkadza czasochłonne, dokładne czyszczenie po każdym cyklu.
Warto przy tym pamiętać, że część prostszych maszynek działa na zasadzie mrożenia misy w zamrażarce i celuje w inny, bardziej okazjonalny scenariusz użycia niż Freezi z własnym chłodzeniem.

Najczęściej zadawane pytania
Poniżej zebrałem najczęstsze pytania, które pojawiają się przed zakupem Tefal Freezi. Odpowiedzi opieram na własnym teście modelu IG803AE0 i konkretnych pomiarach, a nie na ogólnych opisach katalogowych, bo część informacji krążących w sieci bywa nieścisła.
Czy Tefal Freezi robi dobre lody włoskie?
Tak. W moim teście lody były kremowe, puszyste i zbliżone do tych z lodziarni, zwłaszcza po wydłużeniu mieszania. Maszyna napowietrza masę i ogranicza powstawanie dużych kryształków lodu, co widać w gotowej konsystencji.
Ile czasu robią się lody w Tefal Freezi?
Sygnał gotowości pojawiał się po około 20 minutach, ale najlepszy efekt dawało pozostawienie masy w urządzeniu przez łącznie około 30 minut. Wtedy lody były gęstsze, bardziej puszyste i wolniej się topiły.
Czy lepsza jest gotowa mieszanka, czy własna baza?
Gotowy proszek daje smak niemal identyczny jak w lodziarni. Własna receptura zapewnia większą kontrolę nad składem i, w moim teście, trwalszą konsystencję. Maszyna dobrze radzi sobie z obydwoma rozwiązaniami.
Jak długo topią się lody z Tefal Freezi?
W pomieszczeniu o temperaturze około 24°C lody po 5 minutach trzymały kształt, po 15 minutach zaczynały się wyraźnie topić, a po 30 minutach były praktycznie roztopione. To typowe zachowanie miękkich lodów w letnich warunkach domowych.
Czy Tefal Freezi wymaga wcześniejszego mrożenia misy?
Nie. Urządzenie ma wbudowany system chłodzenia, więc samodzielnie schładza i miesza bazę. To jedna z jego głównych zalet względem prostszych maszynek wymagających mrożenia misy w zamrażarce.
Czy Tefal Freezi robi slushy?
Tak. Program slushy dobrał czas automatycznie i po sygnale napój miał odpowiednią strukturę. To jeden z prostszych scenariuszy – wystarczy wlać schłodzony sok lub bazę i uruchomić program.
Czy Tefal Freezi robi dobry milkshake?
W moim odczuciu tak. Milkshake wyszedł puszysty, lekki i jednolity, mniej wodnisty niż typowy koktajl mleczny. Odpowiada za to jednoczesne schładzanie, mieszanie i napowietrzanie masy.
Czy w Tefal Freezi można zrobić mrożony jogurt lub skyr?
Tak, na programie Frozen Yoghurt. Wlałem 720 g gotowego pitnego skyru jagodowego bez dodatkowej bazy i powstał gęsty, kremowy deser bliski miękkim lodom. Naturalnie gęsty produkt nie wymagał zagęstników ani dodatku mleka.
Jak wyczyścić Tefal Freezi i co można myć w zmywarce?
Czyszczenie opiera się na programie Clean z letnią wodą, powtórzonym z odrobiną płynu do mycia, oraz ręcznym domyciu rozebranych elementów. W zmywarce można myć demontowane części, między innymi bęben, mieszadło, element dozujący oraz tacki, po wcześniejszym płukaniu zgodnie z instrukcją.
Czy Tefal Freezi jest głośna?
Nie odbiega od normy dla tej klasy sprzętu. W teście zmierzyłem 60,6 dBA – to poziom pracującego urządzenia kuchennego, który nie przeszkadzał w codziennym użytkowaniu.
Czy warto kupić Tefal Freezi?
Jeśli domowe lody, slushy czy milkshake pojawiają się u Ciebie regularnie, zależy Ci na kontroli składu i masz na blacie stałe miejsce dla większego urządzenia, Tefal Freezi jest sensownym wyborem za 1749 zł (na dzień pisania recenzji 10.07.2026). Płacisz przede wszystkim za własny system chłodzenia bez mrożenia misy, kilka automatycznych programów i konsystencję lodów bliską włoskiej lodziarni, zwłaszcza po wydłużeniu mieszania. W zamian trzeba zgodzić się na rozmiar, masę urządzenia ponad 10 kg oraz dokładne, trochę czasochłonne czyszczenie po każdym cyklu.

Jeśli lody robisz sporadycznie albo w kuchni brakuje miejsca na stałe ustawienie ciężkiej maszyny, warto najpierw porównać różne konstrukcje w zestawieniu domowych maszynek do lodów – prostsza maszynka z misą do mrożenia może wystarczyć przy okazjonalnym użyciu. Dla mnie Tefal Freezi to udane połączenie wygody i jakości mrożonych deserów: nie jest sprzętem dla każdego, ale w swojej grupie odbiorców na pewno się sprawdzi.
Najwięcej pytań budzi zwykle to, czy przy okazjonalnym robieniu deserów maszyna z własnym chłodzeniem nie okaże się za dużym urządzeniem, oraz czy dodatkowe minuty mieszania faktycznie zmieniają konsystencję na tyle, żeby na nie czekać. Jeśli któraś z tych kwestii pozostaje otwarta, możesz napisać w komentarzu.
Dla mnie osobiście Tefal Freezi to maszyna do lodów nie do przecenienia. Wróciła do mojej kuchni szybciej, niż się spodziewałem, a to chyba najlepszy sprawdzian dla sprzętu tej wielkości. Kremowe lody włoskie na własnej bazie, szybkie slushy w upał czy mrożony skyr bez żadnej dodatkowej roboty sprawiają, że nie jest to kolejny gadżet chowany po jednym sezonie. To urządzenie, które realnie zmienia to, jak często sięga się po domowe mrożone desery, a przy okazji przywraca ten prosty, dziecięcy sens jedzenia lodów prosto z maszyny.
Recenzja powstała we współpracy z marką Tefal. Dane techniczne zestawiono z dokumentacją producenta, natomiast wszystkie pomiary, testy praktyczne i opinie zostały wykonane niezależnie przez autora recenzji.
Dziękuję, że przeczytałeś/aś mój wpis do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w mediach społecznościowych.









Komentarze zostaną wczytane po zbliżeniu do tej sekcji.