Czy da się kupić dobre słuchawki z ANC i LDAC do 100 zł? Baseus Bass BP1 Pro udowadniają, że tak! Mogę dodać jeszcze jedno, takich słuchawek w tak niskiej cenie jeszcze nie było. Chyba nikt nie lubi wybierać między jakością a ceną. Baseus Bass BP1 PRO za mniej niż 100 zł oferują niespotykaną dotąd kombinację Hi-Res Audio, inteligentnego adaptacyjnego ANC i odpowiedniego komfortu użytkowania.
Spis treści
No dobrze, ale jak to wygląda w praktyce? Sprawdziłem. Słuchawki miałem testować dwa tygodnie, zresztą podobnie jak inne sprzęty. A wierzcie mi, trafia do mnie naprawdę dużo tego wszystkiego. Dwa tygodnie to i tak czasami bardzo długo… a czasami za mało. Zdarza się, że masz ochotę zostać z testowanym sprzętem na dłużej. Tak też było w tym przypadku. Tak – Baseus Bass BP1 PRO zostały moim pierwszym wyborem do słuchania muzyki ze smartfona. Dlaczego? Tego wszystkiego dowiesz się z mojej recenzji.
Pierwsze wrażenie z Baseus Bass BP1 PRO – design i dopasowanie
Pudełeczko oraz same słuchawki nieco przypominają dobrze znane AirPodsy. Oczywiście, podobieństwa są subiektywne (to moje odczucie) ale mimo wszystko widać tu mocną inspirację, szczególnie w konstrukcji etui i „łodyżkowej” budowie słuchawki.

Baseus BP1 Pro to słuchawki dokanałowe true wireless, ale nie w klasycznym sensie, są wyraźnie bardziej wydłużone, dzięki czemu stabilnie wsiadają w ucho. Konstrukcja jest… przemyślana. I trochę nieprzemyślana – ale o tym później.
Plus za ergonomię i komfort użytkowania. Dobrze leżą w uchu, nawet jeśli nie dobierzemy idealnej gumki (a mamy ich aż pięć w zestawie – jedna więcej niż daje Apple), to i tak trudno zgubić tę słuchawkę. Nie wypadają. Nie irytują. Nie bolą po godzinie. Są lekko wyczuwalne, ale na tyle subtelnie, że spokojnie można z nimi zasnąć. Tak, przetestowałem jako słuchawki do spania i zdały egzamin.
Pasują zarówno do męskiego, jak i kobiecego ucha. To zasługa tej wydłużonej końcówki, która trafia głębiej do kanału słuchowego, ale jednocześnie większa część słuchawki opiera się na małżowinie, to daje to poczucie stabilności.
Jeśli słuchawki uciskają Ci przewód słuchowy, to nie Baseus BP1 Pro. Ich rozkład ciężaru i długość kanału powodują, że można w nich słuchać muzyki naprawdę długo, bez bólu i bez zmęczenia.
Czy słuchawki mogą być komfortowe i bezpieczne dla uszu? Owszem, ale pod jednym warunkiem, że nie przesadzisz z głośnością. Słuchawki o głębokiej konstrukcji same w sobie nie są szkodliwe, ale ich niewłaściwe użycie może prowadzić do nadmiaru ciśnienia akustycznego, mikrouszkodzeń i zwyczajnego bólu głowy.
Dlatego warto pamiętać o podstawowej zasadzie 60/60. Maksymalnie 60% głośności przez maksymalnie 60 minut bez przerwy. A z Baseus Bass BP1 PRO nie jest to trudne, bo grają głośno nawet na 40%, a na 50% świat zewnętrzny znika. To zasługa całkiem dobrze zaprojektowanego, adaptacyjnego systemu ANC, który realnie redukuje dźwięki otoczenia nawet do -50 dB. I nie chodzi tylko o deklaracje producenta, to rzeczywiście słychać.
Oglądając film w podróży? Podcast w tramwaju? A może relaksujący ambient do snu? W każdej z tych sytuacji słuchawki dają radę. Muzyka nie musi być głośna, żeby była wyraźna. I to naprawdę zmienia sposób, w jaki korzystasz z TWS-ów.
Dźwięk, mikrofony, tryby – to jest grane (i to dosłownie)
Baseus Bass BP1 Pro dostarczają dźwięk tak czysty i bogaty w detale, jakbyś był w samym centrum nagrania. Usłyszysz trzykrotnie więcej szczegółów niż w standardowych słuchawkach Bluetooth i to słychać od razu, nawet jeśli wcześniej używałeś tylko zwykłych pchełek. Twoje ulubione kawałki? Zabrzmią zupełnie na nowo. Dokładnie tak, jak chcieli tego artyści i nie, to nie jest pusty slogan. LDAC naprawdę robi robotę.
LDAC – czyli to, czego nie mają inne słuchawki za stówkę. LDAC od Sony to kodek audio klasy premium. Obsługuje transfer nawet do 990 kbps, czyli kilka razy więcej niż klasyczny SBC. W praktyce? Lepsza jakość, więcej detali, głębszy bas i przestrzeń, której wcześniej w słuchawkach TWS za 99 zł po prostu nie było.
LDAC w Baseus BP1 Pro to realne podbicie jakości. Gdy sparowałem je z telefonem z Androidem (z natywną obsługą LDAC), usłyszałem rzeczy, które wcześniej ginęły. Gitara akustyczna dostała powietrza, a wokale prawdziwej głębi.
W aplikacji masz do dyspozycji kilka gotowych presetów – i nie są tylko nazwy, tylko realnie słyszalne różnice w brzmieniu.
- Wzmocnienie basów – dla tych, którzy lubią, jak „kopie”. Działa dobrze w elektronice, hip-hopie, treningu. Nie przesadza, ale zdecydowanie daje impuls.
- Równowaga dynamiczna – tryb domyślny i najbardziej zrównoważony, chociaż przy dłuższym słuchaniu męczący. Dobrze wypada w rocku i podcastach.
- Klasyka – redukuje basy, podkreśla średnie i wysokie. Idealny do utworów akustycznych, smyczków i pianina.
- Głębokie basy – podobny do „Wzmocnienia basów”, ale z wyraźnym zejściem w niskie tony. Mniej miękki, bardziej masywny. Słabe utwory nieco dudnią.
- Hi-Fi na żywo – poszerzona scena, bardziej „koncertowe” brzmienie. Nadaje się do filmów, nagrań live.
- Jazz – cieplejsze brzmienie, ze skupieniem na środku i akustycznych instrumentach.
- Wzmocnienie tonów wysokich – dla tych, którzy chcą więcej szczegółów, ale może być za ostro przy słabszym nagraniu.
- Akustyczna – miękko, jasno, przyjemnie. Do spokojnych playlist.
- Personalizacja – własny korektor graficzny, gdzie ustawiasz wszystko sam, dokładnie tak, jak lubisz.
Testowałem każde z ustawień na tym samym utworze (Bonnie Tyler – Holding Out For A Hero) i tak, różnice są słyszalne. Osobiście zostaję przy Równowadze dynamicznej, ale do wieczornego chilloutu świetnie wchodzi Hi-Fi na żywo. Plus za to, że Baseus nie zamyka użytkownika w trzech opcjach na krzyż.
Dodatkowo, słuchawki mają adaptacyjne dostosowanie do głośności i otoczenia, nie musimy robić tego ręcznie. One same analizują, co się dzieje, i dopasowują balans.
Głośno? Nie ma zniekształceń. Cicho? Nadal słychać wszystko. I tak ma być.
W tramwaju mogłem spokojnie słuchać ambientu na 50% głośności. A na siłowni SuperBass dawał tyle uderzenia, że nie potrzebowałem osobnej playlisty motywacyjnej. To wszystko w jednym modelu.
Rozmowy, czyli mikrofony, które w końcu działają. W zestawie mamy aż sześć mikrofonów. Wspomaganych przez sztuczną inteligencję i redukcję szumu wiatru.
Co to oznacza?
- Możesz rozmawiać na ulicy i nikt nie zapyta „gdzie ty jesteś?”
- Wiatr? Neutralizowany.
- Ruchliwe skrzyżowanie? Głos nadal przebija się czysto.
W teście rozmów w parku i przy otwartym oknie rozmówcy słyszeli mnie wyraźnie i bez szumów. Nie spodziewałem się, że rozmowy w tej cenie będą tak klarowne. Dla kogoś, kto często prowadzi rozmowy w ruchu – BP1 Pro są naprawdę używalne, nie tylko do muzyki.
Tryby ANC, to aż 5 poziomów, które robią różnicę. Hybrydowy system ANC z czterema mikrofonami analizuje dźwięk w czasie rzeczywistym. Mamy do dyspozycji aż 5 stopni tłumienia od lekkiego wygłuszenia, przez adaptacyjne środowisko biurowe, aż po „pełne odcięcie” do -50 dB.
Do wyboru:
- manualna zmiana stopnia tłumienia, albo
- tryb automatyczny, który dopasowuje się do otoczenia: dom, metro, biuro, ulica.
Najczęściej używałem poziomu 3 lub 4 – wystarczająco, by odciąć szum miasta. Świetnie, że można ten zakres zmieniać w zależności od potrzeby.
Jak działa ANC i gdzie się sprawdza – czyli prawda o aktywnej redukcji szumów za 100 zł
Oczywiście, nie jest tak, że ANC w słuchawkach za mniej niż 100 zł jest doskonały. Ale co ciekawe jest całkiem dobry. I to w więcej niż jednej sytuacji.
Baseus Bass BP1 Pro całkiem dobrze radzą sobie z redukcją szumów ciągłych takich jak metro, tramwaj, pociąg, szum ulicy czy szum wiatru przy otwartym oknie. Typowy zewnętrzny hałas, który działa na niskich częstotliwościach? Wyciszony.
Czy to ANC adaptacyjne działa tak jak w słuchawkach za 800 zł? Nie. Ale też nie musi. Tutaj naprawdę czuć różnicę między „z włączonym” a „bez”.
Jeśli nigdy nie miałeś słuchawek z aktywną redukcją hałasu, Baseus BP1 Pro to bardzo dobre wejście w temat. To nie jest show-off – to funkcja, która działa, tylko w swoim zakresie. Ale to wystarcza.
Tryb transparentny, czyli słuchawki, które słuchają za Ciebie. I teraz najważniejsze Baseus Bass BP1 Pro mają coś, czego nadal nie mają niektóre drogie modele – tryb transparentny.
To nie tylko wyłączenie ANC, to realne wzmacnianie dźwięków z zewnątrz. Mikrofony zbierają otoczenie i puszczają je do uszu, co w praktyce oznacza, że słyszysz świat tak, jakbyś nie miał nic w uszach. Brzmi trywialnie, ale w ruchu miejskim, na rowerze albo w biurze to game-changer.
Ja używałem go najczęściej:
- na spacerze, żeby słyszeć nadjeżdżające rowery,
- w pracy, żeby nie przegapić „masz minutkę?”,
- w aucie (na postoju!) jako pasywny podsłuch podcastów i otoczenia jednocześnie.
Ten tryb działa tak dobrze, że przestałem zdejmować słuchawki w biurze. Naprawdę.
Tryby i ustawienia, tutaj jest więcej, niż się spodziewasz. Oprócz ANC i trybu ambient (transparentnego) mamy też tryb klasyczny, bez dodatkowych filtrów. Wszystkimi można sterować zarówno gestami, jak i przez aplikację Baseus (którą zdecydowanie warto zainstalować, ale o tym później).
W samej aplikacji można ustawić:
- poziom redukcji hałasu (od lekkiej po maksymalną),
- auto-adaptację do otoczenia (np. pomieszczenie, ulica, metro),
- oraz to, jak słuchawki reagują na dotyk.
Dla osób, które szukają słuchawek z ANC do 100 zł, a jednocześnie nie chcą rezygnować z kontroli i dopasowania Baseus Bass BP1 Pro są właściwie jedyną opcją w tym budżecie, która nie wygląda i nie brzmi jak zabawka.
Czego ANC nie ogarnie? Czyli gdzie aktywna redukcja szumów ma swoje granice
Z czym sobie nie radzi ANC w Baseus Bass BP1 PRO? Z tym, z czym nie radzą sobie nawet słuchawki za 1000 zł, czyli z nagłymi, nieregularnymi i wysokimi dźwiękami.
Krzyk dziecka, szczekanie psa, dzwonek do drzwi, sygnał karetki to wszystko przedziera się przez system ANC. Ale nie dlatego, że mamy tu tani układ. Po prostu tak działa technologia.
Wszystkie słuchawki ANC, czy to Sony, Bose, czy Baseus są z natury przystosowane do tłumienia niskich, ciągłych tonów. Szum klimatyzacji, wentylatora, ulicy to są dźwięki, które da się przewidzieć. Szczekanie psa? Już nie.
Jak to działa i dlaczego tak, a nie inaczej? Technologia ANC (Active Noise Cancelling) polega na aktywnym wygaszaniu hałasu za pomocą interferencji destrukcyjnej.
- Mikrofony rejestrują otoczenie – wszystko, co dzieje się dookoła: szum silnika, rozmowy, klimatyzacja.
- Procesor analizuje sygnał i tworzy jego lustrzaną falę, tyle że z przeciwną fazą.
- Fale się znoszą, czyli wyciszają i my słyszymy… mniej.
Ale żeby to działało, hałas musi być stały. Dlatego słuchawki z ANC świetnie sprawdzają się w pociągach, biurach open space, samolotach, autobusach tam, gdzie dźwięk jest przewidywalny, jednostajny. Krzyk? Wycie? Klaśnięcie? ANC tego nie wyłapuje na czas.
I co z tego? Czy to wada? Nie. To ograniczenie wynikające z fizyki, nie z jakości słuchawek. Jeśli ktoś mówi, że jego słuchawki „usunęły” dźwięk tłumu to pewnie przesadza. Każdy, kto miał na uszach Bose czy Sony WH-1000XM5, potwierdzi krzyk i klakson przejdą zawsze.
W testach miejskich Baseus Bass BP1 Pro radziły sobie z szumem aut i ulicą, ale kiedy piesek sąsiadki zaczął ujadać za drzwiami, ANC nie miało żadnych szans. I dobrze, bo to oznacza, że nie izolujesz się całkowicie od świata.
Aplikacja i ustawienia – nie pomijaj tego, jeśli chcesz pełny potencjał
Wspomniałem o tym, że mamy do dyspozycji jakieś ustawienia. I teraz konkretnie, same słuchawki działają poprawnie bez aplikacji, ale… dość standardowo. Dopiero po zainstalowaniu aplikacji Baseus i przejściu przez konfigurację dostajesz pełen dostęp do tego, co te pchełki naprawdę potrafią. To trochę jak tryb turbo w aucie, niby jedzie bez niego, ale po wciśnięciu przycisku nagle wszystko nabiera sensu.


Co daje aplikacja Baseus?
- dostęp do pełnego korektora graficznego (EQ), z możliwością zapisu własnych profili,
- możliwość przełączania trybów ANC i trybu transparentnego jednym kliknięciem,
- wybór intensywności tłumienia (np. komunikacja miejska, biuro, dom, własne),
- konfigurację gestów dotykowych – co chcesz, żeby się działo przy pojedynczym, podwójnym, potrójnym czy długim dotknięciu,
- aktualizacje firmware, które realnie zmieniają działanie urządzenia.
Bez aplikacji Baseus BP1 Pro brzmią jak typowe dobre TWS-y. Ale dopiero z aplikacją możesz z nich wycisnąć LDAC, dostosować brzmienie pod siebie i faktycznie używać trybów ANC świadomie.
Czy ustawienia działają tylko na jednym urządzeniu? To Cię zaskoczy. Na początku byłem przekonany, że wszystkie te ustawienia, które wprowadziłem w aplikacji, będą działały tylko na tym konkretnym smartfonie. A jednak nie.
Słuchawki zapamiętują ustawienia i co więcej, działają z nimi także po podłączeniu do innych urządzeń. Testowałem to osobiście:
- laptop z Windows – działa,
- drugi telefon z Androidem – działa,
- Xiaomi TV Box S 2nd Gen – działa,
- radio w samochodzie przez BT – też działało.
I to nie była iluzja, słuchawki faktycznie „nosiły” zapamiętany dźwięk, tryb ANC i profil EQ z poprzedniego połączenia.
To jedna z największych zalet Baseus Bass BP1 Pro raz ustawiasz i zapominasz. Nie musisz za każdym razem klikać w aplikacji. A jeśli masz różne urządzenia to ogromna wygoda.
Sterowanie dotykowe – fajne, ale… bywa też wkurzające i to bardzo
I tutaj dochodzimy do moim zdaniem nieco nieprzemyślanej konstrukcji. Baseus Bass BP1 Pro mają dotykowe panele do sterowania, czyli klasyczne gesty na słuchawkach. Ogólnie? Funkcja przydatna. Tylko że… działa też przypadkowo.

Poprawiasz słuchawkę, wsuwasz ją głębiej albo chcesz ją wyjąć i nagle słyszysz, że zmienia się tryb dźwięku, wyłącza się ANC albo pauzuje muzyka. Frustrujące? No właśnie.
Podczas testów, zwłaszcza przy zakładaniu czapki albo szybkiej reakcji na ulicy, sterowanie dotykiem jest super, dopóki go nie potrzebujesz. Ale jak je przypadkiem aktywujesz trzy razy z rzędu, to masz ochotę rzucić nimi o ścianę. Dlatego ja po prostu to wyłączam.
Dobrze, że Baseus dał wybór i to działa. Na szczęście wszystkie gesty można wyłączyć w aplikacji. Można też dostosować, co robi jedno, podwójne, potrójne czy długie dotknięcie. I to już spory plus, bo wiele modeli w tym budżecie nie daje takiej elastyczności.
Jeśli lubisz dotykowe sterowanie, masz do dyspozycji:
- odtwarzanie / pauza,
- zmiana utworu do przodu i do tyłu,
- regulacja głośności (tak, też można),
- aktywacja asystenta głosowego,
- przełączanie między trybami ANC / ambient / off.
Można też ustawić np. długi dotyk tylko na jednej słuchawce, a w drugiej ustawić brak.
Werdykt? Dla jednych zaleta, dla innych… opcja do wyłączenia. To jeden z tych elementów, które trzeba po prostu przetestować na sobie. Jeśli jesteś osobą, która lubi sterować muzyką z ucha, będzie dobrze. Jeśli natomiast nie chcesz mieć niespodzianek przy poprawianiu słuchawki opcja wyłączenia gestów to złoto.
Dobrze, że Baseus zostawił wybór. Ja gestów nie używam, bo wolę, jak słuchawki grają i się nie wtrącają. Ale jeśli ktoś lubi mieć wszystko pod palcem Baseus Bass BP1 Pro to ogarniają.

Bateria, odporność, opóźnienie – czyli cała reszta, o której zapomina konkurencja
Zacznijmy od najważniejszego – ile grają? Baseus Bass BP1 Pro pozwalają słuchać muzyki do 12 godzin bez ANC albo około 7 godzin z aktywną redukcją szumów i to na jednym ładowaniu. To wynik, który przebija większość modeli do 200 zł. A z etui ładującym? Mamy do 55 godzin grania w kieszeni. Tak, serio, prawie dwa dni non stop. I to nie są dane z księżyca – sprawdziłem to w praktyce.
Na jednym ładowaniu przeżyły cały dzień calli w firmie, podcast, siłownię, film i jeszcze zostało 30%. Słuchawki, które nie błagają o prąd, szczerze doceniam.
Padła Ci bateria w najmniej oczekiwanym momencie? Klasyk. Ale tu mamy Baseus Rapid Charge i to serio działa. 10 minut ładowania = 2,5 godziny słuchania. W praktyce, wkładasz do etui, robisz kawę, wracasz i masz z głowy cały odcinek podcastu albo trening. I to nie jest teoria, sprawdziłem, działa.
Nie boisz się deszczu? Baseus Bass BP1 Pro też nie. Są odporne na pot, kurz i zachlapania (norma IP55). Idealne do miasta, na siłownię, na rower, na szybki spacer z psem w mżawce. Nie są stworzone do pływania, ale też nie trzeba ich wycierać chusteczką przy każdym zamoczeniu.
Sprawdziłem w deszczu i na bieżni, bez zająknięcia. Wilgoć im nie straszna, a pot nie zabił ANC. Dla mnie to wystarczy.
A co więcej? Jeśli używasz słuchawek do filmów, YouTube’a albo grania, to znasz ból rozjechanego dźwięku. Tutaj tego nie ma. Zero laga. Dzięki Bluetooth 6.0 i ultra-niskiemu opóźnieniu (0,58 ms) dostajemy wrażenie, że dźwięk jest zszyty z obrazem. Nawet na smartfonie. Nawet w dynamicznych grach.
Nie jestem gamerem, ale z ciekawości odpaliłem grę i byłem w szoku. Dźwięk był tam, gdzie trzeba. Nie przesunięty, nie opóźniony. W filmach tak samo, Netflix bez żadnych opóźnień.
Zalety i wady Baseus Bass BP1 Pro
Zalety
- Świetna jakość dźwięku z LDAC – w tej cenie? Brzmi to absurdalnie dobrze.
- Skuteczne ANC do codziennych warunków – wycina szum miasta, tramwaj, wentylator.
- Tryb transparentny – bezpieczny na rower, przydatny w biurze.
- Wiele trybów dźwięku – np. Wzmocnienie basów, Jazz, Klasyka, Akustyczna, Hi-Fi Live.
- Możliwość pełnej personalizacji w aplikacji – EQ, gesty, przełączanie trybów.
- Długi czas pracy – nawet do 55 godzin z etui, 7–12 godzin na jednym ładowaniu.
- Szybkie ładowanie – 10 minut = 2,5 godziny grania.
- Odporność IP55 – kurz, pot, deszcz? Spokojnie sobie radzą.
- Zero opóźnień (tryb niskiej latencji) – filmy, gry, YouTube działają bez rozjazdu.
- Sześć mikrofonów z AI – naprawdę dobre rozmowy, nawet w ruchu.
- Design i wykonanie – nie wyglądają „na tanie”.
- Cena – czasem za mniej niż 100 zł. Serio.
Wady
- Gesty dotykowe bywają irytujące – można je przypadkowo aktywować, ale da się je wyłączyć.
- Bez aplikacji tracą połowę funkcji – warto ją zainstalować, bez dwóch zdań.
- Brak funkcji automatycznego wstrzymywania po wyjęciu z ucha – szkoda.
Zawartość zestawu
Ocena: 10/10
Jakość wykonania
Ocena: 10/10
Przydatność i użytkowanie
Ocena: 10/10
Funkcjonalność
Ocena: 9/10
Stosunek jakości do ceny
Ocena: 10/10
Moja ocena
Czy warto kupić Baseus Bass BP1 Pro? Moja ocena po 30 dniach używania
Po miesiącu używania i testów mogę spokojnie powiedzieć, że Baseus BP1 Pro to nie żaden chwyt marketingowy, tylko realny dowód na to, że technologia premium zaczyna być dostępna dla każdego.
Mamy tutaj wszystko, co jeszcze niedawno było zarezerwowane dla słuchawek za 300 – 500 zł:
- ANC adaptacyjne, które naprawdę działa w metrze, autobusie i biurze,
- LDAC z dźwiękiem lepszym niż w wielu „średniakach”,
- mikrofony, które ogarniają rozmowy w hałasie,
- szybkie ładowanie, aplikację, tryby, EQ, personalizację, IP55 i jeszcze zostaje Ci miejsce w kieszeni – nie tylko na etui, ale i na resztę gotówki.
W tej cenie nie znam drugiego modelu, który byłby tak kompletny. I mówię to z pełną świadomością, testuję sprzęt na co dzień od wielu lat. Jestem fanem dobrego dźwięku, nawet radia jak słucham tylko na zestawie Yamaha + Pianocraft. Baseus Bass BP1 Pro zostaną ze mną na dłużej, jako codzienny wybór.
Dla kogo są te słuchawki?
- Dla kogoś, kto szuka słuchawek z ANC do 100 zł,
- Dla osób, które nie chcą kompromisu między ceną a jakością dźwięku,
- Dla tych, którzy oczekują funkcjonalności, jaką daje aplikacja,
- Dla kogoś, kto chce dobrze słyszeć i być dobrze słyszanym,
- Dla świadomego konsumenta, który nie chce przepłacać za logo.
Słuchawki Baseus BP1 Pro pojawiają się w wielu sklepach, ale jeśli chcesz trafić na najlepszą cenę, to polecam sprawdź Ceneo. Serio. Zdarza się, że są tam przeceny, promocje, cashbacki, a nawet okazje z darmową dostawą. Kupując przez mój link, nic nie dopłacasz, a wspierasz rozwój bloga. Dla Ciebie to dosłownie żadnej różnicy, a dla mnie – ogromna. Dzięki!
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy Baseus Bass BP1 Pro mają dobrą jakość dźwięku?
Tak, zaskakująco dobrą! Obsługa kodeka LDAC daje więcej szczegółów, przestrzeni i czystości niż typowe słuchawki bluetooth w tym budżecie. Nie jest to poziom studyjny, ale jak na słuchawki do 100 zł? Bezkonkurencyjne.
Jak działa ANC w Baseus Bass BP1 Pro?
ANC działa naprawdę dobrze w przypadku szumów tła – metro, wentylacja, tramwaj, hałas uliczny. Nie wyciszy szczekania psa ani krzyku sąsiada, ale z typowym hałasem codziennym radzi sobie bez zastrzeżeń.
Czy mogę wyłączyć gesty dotykowe w Baseus Bass BP1 Pro?
Tak, i to jest ogromny plus. W aplikacji Baseus możesz całkowicie wyłączyć reakcję na dotyk, albo przypisać własne funkcje – odtwarzanie, zmiana głośności, tryb ANC, asystent głosowy. Działa to stabilnie i dobrze.
Ile trzyma bateria w Baseus Bass BP1 Pro?
Bez ANC – do 12 godzin.
Z ANC – około 7 godzin.
Z etui – nawet 55 godzin łącznie.
I do tego szybkie ładowanie: 10 minut = 2,5 godziny grania.
Czy Baseus Bass BP1 Pro nadają się do rozmów?
Tak, mają 6 mikrofonów z redukcją szumu wiatru i wsparciem AI. Rozmówcy słyszą wyraźnie, nawet w trudniejszych warunkach (ulica, otwarte okno, park). Nie są to słuchawki konferencyjne klasy premium, ale do rozmów codziennych zdecydowanie na plus.
Czy Baseus Bass BP1 Pro obsługują aplikację mobilną?
Tak i bez niej nie wyciągasz nawet połowy potencjału. W aplikacji ustawiasz EQ, tryby ANC, gesty, tryb niskiej latencji i więcej. Na szczęście, działa płynnie, ale wymaga rejestracji.
Czy to naprawdę słuchawki do 100 zł?
Tak, jeśli dobrze trafisz, np. na Ceneo albo w czasie promocji. Czasami da się je kupić za 79 zł lub mniej. A to już jest wybitny stosunek cena/jakość.
Dziękuję, że przeczytałeś/aś mój wpis do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w mediach społecznościowych.







Te słuchawki są naprawde świetne. Kupiłem po przeczytaniu recenzji za 79 zł e media i nie żałuję! Polecam wszystkim, kto szuka dobrych słuchawek z naprawdę śmiesznie małe pieniądze.